4.24.2013

Żytnie naleśniki: suszone morele, ricotta i miód.

żytni naleśnik z ricottą, miodem i suszonymi morelami, mrożona kawa
wholewheal crepe with ricotta, honey and dried apricots, iced coffee

Po wczorajszym odzewie naprawdę cieszę się, że postanowiłam w końcu napisać o tym, co męczyło mnie tak długi czas. Mam nadzieję, że udało mi się Was nie tylko przestrzec, ale i pomóc tym, którzy tego chcieli. Czasem najciężej jest zrobić ten pierwszy krok, najciężej jest się przełamać. Wydaje mi się, że odnosi się to nie tylko do uzależnień, ale i całego życia. Zmiany fascynują, zmiany budzą obawy. Zmiany są podstawą tego świata, ale i jednym z głównych leków. Czasem lepiej ich nie określać, a mieć tę zwykłą świadomość, że niekiedy są konieczne. 

Środek tygodnia i naleśnik z nowej patelni. Dumnie naleśnikowej.
Kiedyś jadłam naleśniki tylko z dżemem, cukrem, owocami albo serkiem. W życiu nie pomyślałabym o dodatkach typu bakalie, jakieś syropy, miody... Nie wiem, czy byłam też dziwnym wyjątkiem, czy też więcej osób w dzieciństwie nigdy nie pomyślało o tym, że naleśniki wcale nie muszą być słodkie, mogą być pełne warzyw, mięsa, rozmaitych serów, orzechów. Z wiekiem ewoluuję, odkrywam smaki. Szukam i łączę, bardziej na wyczucie, niż z pomocą książek. Nie żałuję, choć czasem nie mogę doczekać się już dni wolnych, w czasie których będę mogła w spokoju coś poczytać. Coś, niekoniecznie związanego z kuchnią.

Miłego dnia.





56 komentarzy:

  1. ja w dziecinstwie jadlam tylko nalesniki na slodko, nie wyobrazalam sobie ze mozna je jesc z miesem, a teraz bardzo lubie takie wytrawne wersje;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę zrobić naleśniki!-,-<3.

    A co do wczorajszego wpisu- haha, powinnam i ja. Ale uzależnienia to nie mam, bo nie ma dla mnie problemu nie pić przez np. tydzień. Nawet mnie nie ciągnie, więc chyba źle nie jestxP. haha

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo matko ale on bosko wygląda <3 Nigdy nie jadłam naleśnika w takim zestawieniu ale na pewno był pyszny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też jeszcze parę lat temu nie pomyślałabym, że można zjeść naleśnika z czymś innym niż dżemem. A co dopiero ze szpinakiem albo innymi warzywami!?
    Gotowanie sprawia, że człowiek otwiera się na nowe smaki, połączenia i sam też eksperymentuje (czasem czując się jak wielki odkrywca!). I to jest w tej dziedzinie, moimi zdaniem, jeden z najlepszych aspektów.

    OdpowiedzUsuń
  5. dopiero w tym roku poznałam oblicza naleśników na słono. chyba, że krokiety się liczą? od teraz moje ulubione to ze szpinakiem, fetą i mozzarellą. mniam!
    a naleśnik? jak naleśnik, zawsze pyszny :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja jak bylam mala to nie lubilam nalesnikow O.O teraz nie mogę tego pojąć, bo staly sie jednym z moich ulubionych dań <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogę tego pojąć - myślałam, że wszyscy je lubią :D

      Usuń
    2. o ja tez tak mialam - a teraz -uwielbiam!!!!!

      Usuń
  7. To prawda że kiedyś nawet nie pomyślałabym żeby zjeść naleśnika z mięsem! Mama zawsze robiła z białym serem i tak miało być ;) i to jest fajne w kuchni że tyle smaków i różnych połączeń jest jeszcze do odkrycia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w dzieciństwiw jadlam wyłącznie z cukrem ;) babci robila taakie wieelkie, pyszne-choc bardzo tluste. Zjadlo sie jednego, i juz bylo sie najedzonym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia też robiła takie wielkie naleśniki. Właściwie to dlatego zawsze wolałam mamine, ona robiła stosiki cienkich. :)

      Usuń
  9. mam ochotę na naleśnika :p z takimi dodatkami <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako dziecko rzeczywiście głównie jadałam naleśniki na słodko, ale dziecko niewiele wie o kuchni - tak sądzę. I choć do dzisiaj, to te naleśniki mojej Mamy z serem są wg mnie najlepsze, nie stronię od tych wytrawnych:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Naleśniki tylko na słodko:) Wyjątkiem były krokiety, ale to inna bajka;) Teraz łączę smaki i cieszę się, że można tyle z nich pysznych dań wyczarować:)

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedyś też jadłam jedynie naleśniki z serem białym. albo z dżemem. truskawkowym koniecznie. i po raz kolejny podziwiam Twojego cieniutkiego naleśnika :)
    doorsi to moja miłość za czasów licealnych, dawno ich nie słuchałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dobry dobór suszonych moreli. Mało kto wie, że dobrze wysuszone to własnie te z ciemną barwą. Piękne kolorowe są suszone w sposób sztuczny i chemiczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że nawet o tym nie wiedziałam? Ale cieszę się, dobrze wiedzieć! Dziękuję :)

      Usuń
  14. Ja w dzieciństwie nie wyobrażałam zjeść sobie naleśnika z czymś innym niż cukier,jak już to jadłam solo. Z serem czy dżemem na siłę bym nie zjadła. A teraz? Dosłownie ze wszystkim jem :D

    OdpowiedzUsuń
  15. What a light and nice breakfast!

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo podoba mi się połączenie miodu i serka:) miodu używam bardzo często, a Twoje naleśniki są bardzo apetyczne:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jako dziecko jadłam naleśniki z twarogiem i cebulą, lub z dżemem, szoinaku nie znałam, a teraz naleśniki ze szpinakiem to dla mnie mały raj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, czyli jednak znalazł się ktoś, kto jadł naleśniki w wersji wytrawnej :) Twaróg z cebulą bardzo lubiłam, ale zdecydowanie jadłam go solo.
      Także żałuję, że nie poznałam wcześniej smaku szpinaku ;p

      Usuń
  18. kiedyś muszę do Ciebie wpaść na naleśniki i placki! Może się w końcu do nich przekonam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pepsi,energetyk,kawa jaa się nie wypowiadam. Konieczność by przeżyć.

    A jadłaś naleśniki z nadzieniem z budyniu ? <3 pyyychaaa

    Odpisze. Serio. Po jutrze. Obiecuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KAWA. Kawa zawsze spoko.

      Jadłam... O cholera, w wakacje po raz ostatni! Dzięki, że mi o nich przypomniałaś.

      Kiedy będziesz miała czas :)

      Usuń
  20. Wygląda wspaniale. Ja też kiedyś jadłam naleśniki tylko z dżemem, albo z maminym twarożkiem. Najwygodniej, bez zastanowienia, ot tak. A teraz ot tak siekam orzechy, dodaję cynamon, pogłębiam smak. Chyba dojrzałam do dojrzalszych naleśników.

    OdpowiedzUsuń
  21. Te cienki naleśniki zawsze smakują inaczej, nawet jeśli przepis jest prawie taki sam jak na pankejki! Smakowicie podane śniadanko;)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja uwielbiam nalesniki z mega róznymi dodatkami <3

    patelnia nalesnikowa to musi być cudo ;D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też jak byłam młodsza myślałam, że naleśniki jada się tylko z dżemem albo twarogiem. :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Dla mnie absolutnie najlepsze są naleśniki z białym twarogiem i sezonowymi owocami - truskawkami, malinami, brzoskwiniami... pycha!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja do pewnego czasu też uznawałam tylko naleśniki z dżemem albo twarogiem i owocami, dopiero od niedawna otwieram się na nowe smaki. Warto :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja kiedyś jadłam naleśniki tylko i wyłącznie ze słodkim twarożkiem. Do dziś to moje ulubione :)
    Świetnie wyglądają te morele!

    OdpowiedzUsuń
  27. poprosze o takiego naleśniczka...pyszniutkiego:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja w dzieciństwie naleśniki jadłam nałogowo, a do tego tylko i wyłącznie z cukrem, ewentualnie z dżemem, a teraz sama nie wiem czy są jeszcze rzeczy z którymi bym ich nie jadła..? :P
    Większość osób na blogsferze jadła dzisiaj naleśniki..być może w środku tygodnia smakują one jeszcze lepiej niż zawsze?

    OdpowiedzUsuń
  29. naleśniki zawsze na czasie ;))

    OdpowiedzUsuń
  30. Niegdyś jadałam naleśniki jedynie z dżemem/serem. Aż w końcu zasmakowałam w wytrawnych. Zakochałam się w nich na tyle że nieczęsto jadam na słodko :)
    A co do kolczyka...
    Czas gojenia to ok. 2-3 miesiące. Przez 2 tygodnie trzeba 2-3 razy dziennie przemywać solą fizjologiczną i Octeniseptem. No i po każdym posiłku płukać rumiankiem lub szałwią. Oczywiście nie wolno wtedy nic słonego, ostrego, gorącego, zimnego, itp... Z tym że na początku kolczyk bardzo utrudnia jedzenie. Poza 3 w uszach nie posiadam nigdzie, ale planuję jeszcze septum i industrial. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Lubię Twoje naleśniki, wyglądają tak bardzo delikatnie :) Ciągle się uczę jak takie robić!

    OdpowiedzUsuń
  32. muszę zrobić naleśniki ,bo kuszą mnie na każdym blogu , nie umiem się napatrzeć ;) u ciebie pysznie podany !!

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam takie naleśniczki, o każdej porze dnia, pychotka <3 Z nowej patelni na pewno były jeszcze lepsze :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Śliczne naleśniki i the doors! <3

    OdpowiedzUsuń
  35. oj tak, odkrywanie smaków jest wspaniałe. I chyba najlepsze wytrawne połączenie naleśnika to szpinakowy naleśnik z nadzieniem z ricotty i płatków migdałów, podany z sosem jogurtowo-szczypiorkowym z restauracji Biosfeera w Warszawie, obok sałatki z grillowanym halloumi i deseru Słodkie Sfeery (mus jabłkowy, krem waniliowy, razowa kruszonka i sos czekoladowy, takie przekładane - i dają na wynos <3) najlepsze danie u nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. miałam identycznie z naleśnikami ;) zawsze tylko w standardzie, czyli dżem i serek, ale miło mi się to kojarzy bo to jedne ze smaków dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Piękne naleśniki! I jakie smaczne (tak, czuję ten smak : DD) <3

    OdpowiedzUsuń
  38. O kurczee :( Ale mi narobiłaś smaku! Tak dawno jadłam takie cieniuteńkie naleśniki

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie mogę odwiedzać Ciebie o tej porze ponieważ robię się zdecydowanie głodna!

    OdpowiedzUsuń
  40. Ricotta to wyznacznik wspaniałych naleśników ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. taki poranek zapowiada dobry dzień!

    OdpowiedzUsuń

Co sądzisz o wpisie?
Jeżeli nie posiadasz konta Google, nie bądź anonimowy - podpisz się swoim nickiem lub imieniem.
Dziękuję za każdą pozostawioną opinię.