9.13.2012

62. Thursday / bananowy omlet cesarski

żytni omlet cesarski z bananem i brzoskwinią, kawa orzechowa z mlekiem
wholewheal Cesarean omelette with banana and peach, hazelnut coffee with milk

We have a watch but we have no time, jak to często powtarza moja przyjaciółka Rafaella. 
Te słowa swego czasu nabrały zupełnie nowego znaczenia. Mam czas kupić dynię, nie mam czasu zrobić z niej puree. Bywa, uroki życia szkolnego. Od Wertera do Fausta, od bomb jądrowych do chemii, w której ponoć, jako humanistka, jestem najlepsza. Poruszam się w trybie pracy, a kiedy znajduję chwilę na spacer, ze zdumieniem zauważam - to już jesień! Szarówka, żółkniejące liście i ten tajemniczy chłód, który pojawił się.. nie wiadomo kiedy. Jesień mnie zaskoczyła? Nie, na nią byłam przygotowana. Zdziwiło mnie tylko to, że pośród wszystkich codziennych obowiązków i mniej lub bardziej błyskotliwych spostrzeżeń, to właśnie ona pozostała niezauważona.

55 komentarzy:

  1. pozdrawiam z nad lektury Wertera :p

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana ja Werterem i jego nieszczęśliwą miłością to już wymiotuję xd polonistka tak nas wymęczyła ;p
    ale takie omleciki to nigdy mi sie nie znudzą !

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardziej lubiłam Wertera niż Fausta. A jesień? Zawsze jakoś zaskakuje każdego.
    Pysznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż, jesień nie jest taka zła, jeśli w kuchni pachnie pysznym jedzeniem, a w kubku czeka ulubiona gorąca herbata...;) Kiedy jest chłodno za oknem, do kuchni ciągnie mnie jeszcze bardziej, muszę tylko rozciągnąć dobę, żeby na wszystko starczyło czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. dopiero teraz zauwazylam, ze zmienilas bloga, wybacz! omlet wyglada cudownie, ja moge o takich pysznosciach zapomniec na razie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kupiłam dynię X czasu temu. Nadal leży w lodówce. A mam ochotę na makaron z dynią i nie mam czasu go zrobić, bo wracam ze szkoły i nie wytrzymam tyle, aby mi się makaron ugotowal-,-,xp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, to co Ty jesz? :P Ja po szkole nie jestem głodna i nawet nie mam siły na robienie obiadu, jem około 16.

      Usuń
  7. W jednym daniu połączyłaś mojego faworyta wśród omletów i ulubiony owoc ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. cudo, omlet na początek jesieni
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  9. jeżeli ne masz czasu na przerabianie dyni, polecam ją na surowo! smakuje genialnie <3
    wersję tego omletu z bananem lubie najbardziej, choc nie probowalam brzoskwini do niego. wygląda przepysznie!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, ale pięknie.
    Ja już dzisiaj kombinuję jak znaleźć czas na zrobienie przetworów z pomidorów i papryki...zapowiada się noc w kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przez całe wakacje czekałam na jesień. Jest prawie taka o jakiej marzyłam, ale nadal za ciepło. Teraz czekam na zimę. Omlet wygląda smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wygląda super, a ja miałam takie niedobre śniadanie dzisiaj:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Werter i jego żółty frak,i niebieska kamizelka, czy na odwrót ;) A jesień nieubłagalnie się zbliża, już deszczowo, pluchowo, niefajnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. mam wrażenie, że jakoś w tym roku wcześniej ta jesień przyszła, ale cieszę się z tego:)
    omlet prezentuje się bardzo apetycznie, a smakuje pewnie jeszcze lepiej! muszę kiedyś zrobić z bananem, bo zwykle kończy się na klasycznym z jabłkiem:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Najlepszy omlet z brzoskwinią..cudowne śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkolne lektury... kiedy to było? Wydawałoby się, że dopiero co, a tu już kolejna z rzędu jesień puka w okna. W mieszkaniu ciemno, najchętniej człowiek schowałby się pod koc z książką, herbatą i nie wychodził cały dzień. Jesień bywa piękna, lecz dla mnie zawsze przynosi na swoich barkach nutkę nostalgii, smutku, melancholii i zamyślenia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nigdy nie czytałam lektur, choć chciałam, to w bio-chemie nie miałam czasu, ale trochę nadrobiłam w te wakacje ;) omlet z bananem brzmi i wyglada pysznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pysznie tak zacząć dzień!

    OdpowiedzUsuń
  19. takiego jeszcze nie widziałam i nie jadłam ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. jak dobrze, że chemia i inne podobne "przyjemności" mnie już nie dotyczą ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. O tak! Cesarski to dobra nazwa! I do tego żytni - pycha!

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo apetycznie wygląda ten omlet :)

    OdpowiedzUsuń
  23. super wygląda;) tak jesiennie

    OdpowiedzUsuń
  24. Pysznie wygląda ten omlet :) I bardzo ładnie podany.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mmm jaki cudowny omlet cesarski <3 Dawno go u mnie nie było..

    OdpowiedzUsuń
  26. o matko, gubię się już w rodzajach tych wszystkich omletów ;)
    z chęcią bym ci go zabrała i sama skonsumowała :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Wygląda przepysznie, koniecznie muszę wypróbować jutro rano ;) Czy możesz zdradzić w jakich proporcjach dodajesz jajka i mąkę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten omlet poszło jedno jajko, 1/4 szklanki mąki i 1/4 szklanki mleka.

      Usuń
  28. Pięknie podany omlet i ta urocza brzoskwinia :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale widzę, ze u Ciebie za oknem dokładnie taka sama szaruga jak u mnie! Dobrze, że chociaż słoneczne brzoskwinki na talerzu :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Przez ostatnie dni u mnie było jeszcze bardzo gorąco. Nawet wczoraj. Dopiero dzisiaj nastała taka jesień, szaro, ponuro i deszczowo :)
    Lubię takie omlety, w dodatku z moimi ulubionymi owocami :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ale Ci ładny wyszedł, ja ubolewam nad wyglądem moich placków/omletów/naleśników, bo patrząc na kształt to jedna wielka abstrakcja :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Gratulacje za przebrnięcie przez "Cierpienia", ja męczę się czytając to i nie wyobrażam sobie jeszcze omawiania tego na lekcji :(

    świetny blog, gdybym nie miała nietolerancji pokarmowej na (prawie) wszystko to skorzystałabym z twoich przepisów, taki omlecik na śniadanie to musi być poezja! :>

    OdpowiedzUsuń
  33. jaki śliczny omlet ^^

    mi z kolei, jako prawdziwej humanistce, świetnie idzie matematyka, lepiej niż polski (chociaż to chyba też kwestia nastawienia, o ile historię uwielbiam to polski to dla mnie mordęga i zabijanie przyjemności czytania zbyt drobiazgową analizą i ujednoliconą interpretacją, ech)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tu się zgadzam. Czasem te analizy odbierają całą przyjemność czytania...

      Usuń
  34. Omlet wygląda bardzo apetycznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. wygląda wykwitnie! musiał być pyszny :>

    OdpowiedzUsuń
  36. Owsiankę z jajkiem to codziennie jem, już się przyzwyczaiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  37. kocham jesień =) kocham ten chłodek i piękno liści...ciepłe wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Żytniego jeszcze nie próbowałam... Kusisz, oj kusisz...

    OdpowiedzUsuń
  39. ale Ci wyszedł! a ja nie za bardzo z omletami sobie radzę:(

    OdpowiedzUsuń
  40. dawno nie jadlam omletów, oj dawno ;p

    OdpowiedzUsuń
  41. Cudownie wygląda! muszę w końcu zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Mała wariacja na temat omleta cesarskiego. Warto spróbować ;-)
    Jesień nie zaskakuje, ona po prostu cicho się skrada i stopniowo rozwija swój chłód i kolorowe barwy liści.

    OdpowiedzUsuń
  43. Mmmm, zjadłabym <3

    Ja nienawidzę jesieni, dlatego pewnie od razu zauważyłam, że nadchodzi...

    OdpowiedzUsuń
  44. super omlecik ! szczególnie te smaki ;d

    OdpowiedzUsuń
  45. Niesamowite, że ja też dopiero ZACZYNAM ją zauważać. A wszystko przez chłodne ranki i wiatr. Bardzo specyficzny.
    Omlet wygląda jak biszkopcik, taki mięciutki i leciutki. :)

    OdpowiedzUsuń

Co sądzisz o wpisie?
Jeżeli nie posiadasz konta Google, nie bądź anonimowy - podpisz się swoim nickiem lub imieniem.
Dziękuję za każdą pozostawioną opinię.